piątek, 6 stycznia 2012

kawa z rzęsą nosorożca

co się stało z tym światem. Jeszcze kilka lat temu licealna niepełnoletnia młodzież spotykała się w celach towarzyskich głównie po to żeby się najebać. Zakazany owoc smakuje najbardziej, zwłaszcza jak jest to tani jabol z żabki lub przez wiele osób wspominana z rozkoszą arizona. Teraz nie dość, że jabole smakują jak ścierwo, to jeszcze przypłynęła do nas z zagranicy kultura emo-gejo-hipstero-chujwieco. Sam już do końca nie wiem jak ich określać bo nie da się jednoznacznie. Ja rozumiem, że są rzeczy modne, zawsze były, ale żeby spędzać wagary przy kawie w Starbucksie to już jest szczyt kretynizmu. A nie, przepraszam, szczytem kretynizmu jest dać za kawe 20zł i dostać ją w papierowym kubku. I te ich rozmowy w autobusach, na przystankach, na ławkach, kurwa wszędzie. Kto z was kiedykolwiek siedząc z kolegami ze szkoły na ławce z browarem w łapie rozprawiał o filozofii Nietzschego, o tym, że jesteś za uwolnieniem zwierząt hodowlanych czy też że Freddy Mercury był najseksowniejszym gejem na świecie, dodam że to ostanie padło z ust dziewczyny. Strzelam w ciemno: NIKT. No bo co to kurwa za tematy? Uwolnijcie zwierzęta a potem pierdolcie, że się boicie wyjść z domu bo ta krowa tak na was patrzy, a Freddy tak wyszedł na gejostwie, ż umarł na AIDS. Nie chodzę do Starbucksa, bo po pierwsze nie lubie kawy, po drugie nawet gdybym lubił to nie stać mnie na nią przy takich cenach, a po trzecie ( i tu powraca motyw emo-gejo-hipstero-chujwieco) prawdopodobnie nie dałbym rady wystać w kolejce.
Myślałem, że na młodzież w tym kraju ma wpływ kultura zachodnia, że przyszło to całe gówno właśnie zza tamtej granicy, lecz z przykrością muszę stwierdzić, że nie. Tam chleją tyle, że aż jest to nieprzyzwoite. Wiele osób może pomyśleć, że pijące dzieciaki to nic dobrego. Nic bardziej błędnego. Pomyślcie co się stanie jak takie osoby trafią na studia, z dala od domu i zamieszkają w akademiku, gdzie się pije bez względu na wiek, zainteresowania, kolor skóry. Na studiach wóda, która jest głównym składnikiem diety studenckiej, przyćmi im racjonalne myślenie i zatracą się w tym po co tam przyszli. Efektem takiej sytuacji jest list który przyjdzie do mamy i taty do domu z informacją o wypierdoleniu z alma mater ich kochanej córeczki czy synka. I dupa. Nie doszłoby do takiej sytuacji gdyby szalona nastoletnia młodość wzięła górę, bo wtedy nie ma odpowiedzialności i ograniczeń i można robić co tylko się komu podoba.

na sam koniec chciałbym pozdrowić autorkę słów zamieszczonych w tytule posta. W ten właśnie sposób wytłumaczyła mi dlaczego kawa w Starbucksie jest taka droga.

mahalo

3 komentarze:

  1. Uśmiałam się! Nie ze względu na tragi-komizm rzeczywistości ( choć po części też). Czytając to czułam się jakby ktoś mi zrobił retrospekcję myśli :)

    Autorka tytułu

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego cieszę się, że moja lata szkolne miały miejsce w zupełnie innej rzeczywistości! I też pozdrawiam autorkę tytułu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Robisz się gorszy ode mnie ...

    OdpowiedzUsuń